Magdalena Furmanik-Kowalska o sztuce i kulturze Dalekiego Wschodu www.magdalenafurmanik.pl
Kategorie: Wszystkie | kultura Azji | sztuka chińska | sztuka japońska | sztuka koreańska
RSS

sztuka japońska

wtorek, 11 sierpnia 2015

Niedawno otrzymałam książkę o twórczości jednego z najsłynniejszych reżyserów, Akiry Kurosawy. Niemal każdy zna to nazwisko, lecz czy znamy jego twórczość. Niekoniecznie. Dlatego dobrą zachętą do obejrzenia filmów mistrza i lepszego ich zrozumienia, jest przeczytanie w pierwszej kolejności książki "Człowieczeństwo bez granic. Wymiary kultury w twórczości Akiry Kurosawy".

Jest to zbiór artykułów napisanych przez specjalistów różnych dyscyplin akademickich. Choć jest to publikacja naukowa, to czyta się ją bardzo dobrze. Autorzy i redaktorzy (Joanna Zaremba-Penk i Marcin Lisiecki) zadbali, aby teksty były przyjazne dla czytelników zarówno biegłych w omawianym temacie, jak i dla zainteresowanych kulturą japońską czy też współczesnym filmem.

Człowieczeństwo bez granic

Jak tytuł książki wskazuje, część artykułów poświęconych jest analizie filmów pod kątem ich relacji z kulturą. Dużą grupę tekstów stanowią te, które ilustrują wpływ rodzimej kultury artysty na jego twórczość oraz te, które obrazują oddziaływanie Akiry Kurosawy na popkulturę japońską (w tym mangę i anime), a nawet szerzej światową. Bardzo interesujący jest również artykuł Davida Weiβa opisujący figurę trickstera w filmach japońskiego reżysera.

Jedyny zarzut jaki można postawić "Człowieczeństwu bez granic", to brak logicznego układu (kolejności) zawartych w niej tekstów, ale czy w kontekście postmodernistycznych strategii wszechobecnej we współczesnej kulturze i sztuce, można takie rozwiązanie nazwać jeszcze uchybieniem? Według mnie książka osiągnęła swój najważniejszy cel - przeanalizowała twórczość wybitnego artysty, a jednocześnie pozostawiła niesamowitą chęć spotkania się z jego dziełami ponownie.

wtorek, 24 lutego 2015

W kulturze europejskiej pająk i jego sieci przywołują mit Arachne - księżniczki greckiej, którą Atena z zazdrości o kunszt tkacki zamieniła w to maleńkie zwierzę. W japońskiej natomiast obecna jest jorōgumo - kobieta-pająk, demonica uwodząca mężczyzn za pomocą gry na biwie, aby ich następnie opleść swoja siecią i pożreć. Obie te postacie i związane z nimi opowieści stanowią konteksty przestrzennych instalacji Chiharu Shioty (ur. 1972, Osaka).

Chiharu Shiota, Labyrinth of memory, 2012

Chiharu Shiota, Labyrinth of memory, 2012

Charakterystyczne dla twórczości tej artystki są nici ciągnące się od specjalnych przedmiotów, często ubrań, a jednocześnie oplatające, wypełniające całą przestrzeń wystawową. Pajęcze sieci, w które budzą niepokój i zaciekawienie. Otulają i bronią dostępu do ukrytych w nich symbolicznych obiektów - kobiecych sukni, fortepianów, biurek, walizek i butów wszelkich rozmiarów i fasonów. Zapomnianych czy porzuconych?

Chiharu Shiota, Dialogue with Absence, 2009

Chiharu Shiota, Dialogue with absence, 2009

Sieci czarnych nici budują sentymentalny nastrój - tak specyficzny dla wizyt na strychu babci, gdzie ukryte są pamiątki z przeszłości, czerwone zaś przywodzą na myśl krwawe linie, linie pokrewieństwa albo życia. Budzą refleksję na temat przemijania pojedynczej osoby, lecz także martyrologii.

Chiharu Shiota, Dialogue from DNA, 2004

Chiharu Shiota, Dialogue from DNA, 2004

Zwielokrotnienie, namnożenie, powielanie to cecha wyróżniającą instalacje Chiharu Shioty. Artystka komponuje nie tylko sieciowe enviromenty, lecz również tworzy niezwykłe konstrukcje - rzeźby z okien, walizek i starych mebli. We wszystkim jej dziełach przewija się, łączący je, motyw (nie)pamięci.

Więcej prac artystki można obejrzeć na jej stronie www.chiharu-shiota.com

czwartek, 05 lutego 2015

Ludzka krew fascynuje i jednocześnie budzi wstręt. Dlatego stanowi jeden z najsilniej oddziałujących na publiczność środków artystycznych. Po tę symbolikę płynu życia sięgnęła japońska artystka Ryoko Suzuki (ur. ur.1970, Hokkaido) tworząc serię fotograficzną "Bind" (2001 r.).

Idea "słodkich świnek"  została mi wszczepiona przez dorosłych poprzez kreskówkę - "Trzy małe świnki". Jednak kiedy jeszcze byłem dzieckiem, ujrzałam świnie w hodowli trzody chlewnej. Były wielkie i dzikie, nie potrafiłam również odnaleźć w nich żadnych oznak bystrość. Był to pierwszy raz, kiedy zdałem sobie sprawę, że bajkowy świat jest daleki od rzeczywistości i poczułam się zdradzona przez dorosłych. Dlatego użyłam "trzech małych świnek" jako symbolu kłamstwa i fikcji serwowanej przez dorosłych potomstwu, które zostają odkryte przez dziecko prędzej czy później w procesie dorastania - pisała Suzuki o tej pracy.
(Tłumaczenie M.F.-K. Oryginał tekstu dostępny na stronie Ryoko Suzuki)

Ryoko Suzuki, Bind, 2001


„Bind” jest projektem artystycznym założony z kilku zdjęć, które ukazują ich autorkę obwiązaną świńskimi skórkami umaczanymi w jej krwi. Tło tych przedstawień jest pozornie neutralne, czarne, służy jednak podkreśleniu koloru skóry, lecz przede wszystkim czerwieni sznura. Na pierwszych trzech fotografiach widoczna jest twarz, każda obwiązana w inny sposób.

W jednym z wizerunków luźniej, ale okrywając gęsto oblicze, w następnym ciaśniej, ale przysłaniając przede wszystkim usta i oczy, zaś w ostatnim bardzo ciasno, z pasami skórek równomiernie rozłożonym na całej powierzchni. Jednak w każdym przypadku ich rozmieszczenie jest asymetryczne i w pewien sposób dekoracyjne. Przeplatają się zatem tutaj pionowe formy z diagonalnymi, wprowadzając pewien rytm, ale w taki sposób, aby nie powtarzać się symetrycznie.

Dopóki nie uświadamiamy sobie materiału, który oplata przedstawione na fotografiach ciało, może łatwo urzec nas przemyślana kompozycja i subtelna dynamika tych prac. Dopiero po dotarciu do nas informacji o rodzaju tworzywa jaki został wykorzystany do ich powstania, automatycznie zaczynają one wzbudzać w nas wstręt - typową reakcję na kontakt z wydzielinami ludzkiego ciała. 

Ryoko Suzuki, Bind, 2001

Prace Ryoko Suzuki wpisują w nurt prac artystek dewaluujących negatywne znaczenie krwi, która w tym przypadku określa płeć przedstawionych na fotografiach postać. Nie mamy bowiem innej wskazówki. Ma ona obwiązaną twarz, jest naga, a jej włosy zlewają się z czarnym tłem.

Krew symbolizuje w fotografiach Japonki również dojrzewanie dziewczynki, która wkracza do świata dorosłych z krainy dzieci. Pierwszą miesiączkę, która jest formą rytuału przejścia. Jest esencją kobiecości, odrzuceniem dziecinności jako niedojrzałości emocjonalnej. Będąc symbolem prokreacji nadaje kobiecie władzę tworzenia nowego życia. Wywołane przez nią uczucie wstrętu, pozwala według Juli Kristevej przekraczać młodej kobiecie granice poznania samej siebie .

Ryoko Suzuki, Bind, 2001

Fotogragie artystki to także antyteza estetyki kawaii, która opanowała sztukę tworzoną przez artystki japońskie. Dominuje ona m.in. w pracach Mariko Mori, Minako Nishiyamy, Ayi Takano oraz Chiho Aoshimy. W kontraście do nich Suzuki tworzy „Bind”, którego ideą jest zobrazowanie dojrzewania, czyli odrzucenia dziecińska i wejścia w dorosłość. Z tego powodu artystka świadomie rezygnuje z dominującej obecnie w kulturze japońskiej „słodkość” na rzecz krwawego wizerunku swojego oblicza mającego poruszać odbiorów. Ukazać im czasem dramatyczny, ale zarazem pozwalający na bardziej świadome przeżywania swojego życia, okres dorastania.

*** Tekst oparty na fragmentach artykułu "Krwawy sznur. Kilka kontekstów cyklu fotograficznego "Bind" Ryoko Suzuki” opublikawanego w tomie "Szpetne w sztukach pięknych. Brzydota, deformacja i ekspresja w sztuce nowoczesnej", red. Małgorzata Geron, Jerzy Malinowski, Wydawnictwo LIBRON, Kraków 2011, ISBN 978-83-62196-30-2.

poniedziałek, 21 października 2013

Sztuka Mariko Mori (ur. 1967, Tokio) silnie przepełniona jest w estetyką kawaii. Podobnie jak Minako Nishiyama porusza w swojej twórczości także temat płatnej miłości. Motyw ten odnajdujemy w kilku swoich preformansach i fotografiach z 1994 roku, między innymi „Love Hotel” i „Play with me”. Jednak większą cześć jej aktywności artystycznej poświęcona jest zobrazowaniu rodzimej kultury i wierzeń.

Mariko Mori jest jednocześnie autorką i modelką w swoich pracach, odgrywa tradycyjne japońskie ceremonie i rytuały, wciela się bóstwa zarówno buddyjskie, jak i szintoistyczne. Według historyczki sztuki Caroline Turner: „(…) w jej komputerowo modyfikowanych fotografiach i instalacjach łączy japońskie tradycje z fantazją science fiction”. Do tego bohaterowie jej dzieł wpisują się znakomicie w estetykę kawaii, tak jak na przykład, dziewczynka – szamanka z wideo noszącego tytuł „Miko no Inori” powstałego w 1996 roku.

Ubrana jest w futurystyczny, perłowy strój, w dłoniach obraca srebrną kulę. Choć wykonuje magiczny rytuał jej twarz ma „słodki” wyraz. Początkowo patrzy swoimi błyszczącymi, metalicznymi oczami wprost, jakby komunikując się z widzami, po czym je zamyka pogrążając się w stanie medytacji. Deklamując tajemne słowa, które wtapiają się w natrętnie powtarzającą się piosenkę z jednej z japońskich gier komputerowych oraz odgłosy lotniska, na którym obywa się rytuał.

Mariko Mori, Miko no Inori, 1996

To hala hiper-nowoczesnego portu lotniczego Kansai w Osace - realna przestrzeń nosząca w sobie jednakże znaczenie symboliczne - będąca pasażem pomiędzy ziemią a niebem. Postać szamanki kieruje komunikacją pomiędzy ziemskim światem a duchową egzystencją. Realna, teraźniejsza przestrzeń lotniska przenika się z szamańską tradycją i baśniowym wyglądem bohaterki.

Mariko Mori powtórzy ten sam temat i scenografię w fotografii „Last Departure”. W obydwu pracach kostiumy bohaterek, zaprojektowane przez autorkę, będą inspirowane modą i kostiumami filmowymi z lat 60. XX wieku, które zawierała elementy futurystycznych wyobrażeń o życiu pozaziemskim.

Wizerunek szamanki - postać wiedźmy ze szklaną kulą - jest także zaczerpnięty z kultury Zachodniej. Wyobrażenie takie bowiem nie jest występowało w tradycji japońskiej, a powszechne jest w baśniach braci Grimm i euro-amerykańskiej kulturze popularnej. W „Miko no Inori” obok wyraźnych inspiracji japońskim szamanizmem, wyczuwalny jest też wpływ buddyzmu zen, który mówi o tym, że drogą do ujrzenia prawdy jest medytacja oraz inne rodzaje pracy nad umysłem.



niedziela, 13 października 2013

Zapraszam serdecznie na mój wykład zatytułowany "Uwikłane w kulturę. O twórczości współczesnych artystek japońskich i chińskich". Spotkanie będzie poświęcone badaniom, które prowadziłam w ramach doktoratu.

Odbędzie się w najbliższy czwartek (17.10.2013), o godz. 18.00 w Polskim Instytucie Studiów nad Sztuką Świata, w Warszawie, przy ul. Foksal 11, lokal nr 6.

To mapa pokazująca jak od ulicy trafić na miejsce spotkania.



czwartek, 26 września 2013

Environment’y i instalacje Minako Nishiyamy (ur. 1965) wpisują się wyraźnie w estetykę kawaii. Charakteryzuje je wszechobecny róż w wielu odcieniach, a także delikatne motywy kwiatowe i postacie z europejskich bajek dla dzieci. Twórczość artystki przejawia również cechy kiczowato przetworzonej stylistyki francuskiego rokoka, która wynika z inspiracji ikonografią charakterystyczną dla mang z gatunku shōjo, adresowanych do młodych dziewcząt, a także estetyki rewii Takarazuka - romantycznych pokazów scenicznych, w których zarówno damskie, jak i męskie role grają kobiety.

Choć twórczość Minako Nishiyamy wydaje się z pozoru beztroska, dekoracyjna i „fajniusia” to mieści w sobie również krytyczne spojrzenie na współczesne społeczeństwo japońskie. Pod przykrywką odniesień do niewinnej dziecięcych zabaw, artystka obrazuje zjawiska niekoniecznie już tak słodkie.

Minako Nishiyama, The Pinku House

Instalacja „The Pinku House” (1991 r. i 2006 r.) to różowa, bajkowa sypialnia z przestronnym łożem posiadającym ozdobiony kokardami i sercami zagłówek, która należy do Rika-chan, czyli japońskiej Barbi, ale artystka powiększyła ją do takich rozmiarów, że mogłaby być miejscem wypoczynku dorosłej osoby, a nie lalki. W ten sposób dziewczęca zabawka przeobraziła się w charakterystyczny dla hotelów-miłości pokój.

Na ulicach japońskich miast śmielsze okazywanie sobie uczuć jest nieakceptowane, a nawet potępiane, ale jednocześnie tuż obok jawnie istnieją w przestrzeni publicznej rabu hoteru, w których pary  mogą nie zakłócając porządku społecznego uprawiać fizyczną miłość.

Inna praca Minako Nishiyamy, zatytułowana „Moshi Moshi Pink” (1995 r.) ilustruje natomiast zjawisko telekura, czyli lini telefonicznych o zabarwieniu erotycznym. Instalacja składa się ze z stolika z różowym telefonem stojącym na środku galeryjnej sali, której ściany oklejone są nalepkami o kształtach kwiatów wiśni.

W ich wnętrzach umieszczone są zaś numery telefoniczne i zdjęcia dziewcząt w stylu kawaii będących współcześnie obiektami westchnień zarówno japońskich chłopców (otaku), jak i dorosłych mężczyzn. Te lolitki, kobiety-dzieci, infantylne i słodkie zastąpiły eleganckie gejsze i piękne kurtyzany, które były bohaterkami erotycznych marzeń w okresach Edo i Meiji.



środa, 11 września 2013

Aby opisać dzieła Mako Idemitsu (ur. 1940), drugiej obok Shigeko Kuboty, Japonki prekursorki sztuki wideo,  nie można pominąć elementów jej biografii, stanowiła ona bowiem jedną z jej podstawowych inspiracji twórczych.

Idemitsu chcąc zostać pisarką, po ukończeniu prestiżowego Uniwersytetu Wasada (1958-1962), wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych, aby kontynuować naukę. Podczas studiów na Columbia University w Nowym Jorku (1963-64), poznaje malarza abstrakcjonistę, Sama Francisa, za którego wychodzi za mąż i z którego powodu przenosi  się do Santa Monica w Kalifornii. Tam rodzi dwoje dzieci. Idemitsu jako kobieta, wychowana w tradycyjnej japońskiej rodzinie, hołdującej tradycyjnemu podziałowi ról społecznym, opiekuje się mężem i dziećmi, dba o dom.

Mako Idemitsu, Another Day of Housewife

Postępuje według japońskich norm obyczajowych, ukształtowanych pod wpływem myśli konfucjańskiej - starała się ze wszystkich sił być „wierną żoną i dobra matką”. Co jest również zgodne z panującą wówczas w Ameryce mistyką kobiecości. Jednak jej twórcza natura nie daje za wygraną, a w umyśle krążyły pytania o samorealizację.

Pewnego dnia Mako Idemitsu kupuje 8 mm kamerę, która staje się od tej pory środkiem wyrazu jej myśli i emocji. Zapisuje wówczas obrazy ukazujące rutynowe, codzienne zajęcia gospodyni, które po kilku latach będą bazą do powstania jej prac wideo, takich jak „Another Day of a Housewife” (1977).

Lata 80. XX wieku w twórczości artystki obfitują w dzieła, których głównym tematem jest relacja pomiędzy japońską mamą z jej dzieckiem. Na przykład „Hideo, It’s Me, Mama” (1983) opowiada o kobiecie ignorującej męża, a kierującej całą swoją uwagę na obrazie telewizyjnym ukazującym jej syna. Matka nie mogąca pogodzić się z odejściem dorosłego syna, nadal „karmi go” podstawiając posiłki pod odbiornik TV.

Mako Idemitsu, Great Mother - Sachiko Mako Idemitsu, Great Mother - Harumi Mako Idemitsu, Great Mother - Yumiko

Poprzez czarny humor Mako Idemitsu komentuje sytuacje japońskich matek, które żyją tylko dla swoich dzieci. Uważa, że: „wideo i dzieci są teraz substytutem, który wypełnia pustkę życia wielu japońskich pań domu". Zilustrowała to artystka również doskonale w pracy „Marriage of Yasushi”  z 1986 roku. Wideo opowiada o kobiecie, która nienawidząc swojego wiecznie zapracowanego, zimnego męża, całe swoje uczucie przelewa na syna. Z tego powodu źle odnosi się do swojej przyszłej synowej.

Natomiast o kontaktach z dorosłą córką opowiada seria „Great Mother”: „YUMIKO” (1983), „HARUMI” (1983)oraz „SACHIKO” (1984). Każda z części podkreśla inny aspekt trudnej relacji pomiędzy kobietami w kontekście japońskiego, patriarchalnego społeczeństwa. Zaś ukryty w nich jungowski archetyp Wielkiej Matki nadaje cyklowi uniwersalne, ponad kulturowe wartości.
wtorek, 03 września 2013

Jeden z najbardziej znanych artystów japońskich na świecie. Nobuyoshi Araki (ur. 1940) tworzy fotografie, które wzburzają i fascynują zarazem. Niektóre jego serie są nostalgiczne i przypominają zdjęcia dokumentalne, tak jak cykl poświęcony śmierci jego żony ("Winter Journey"). Inne są drapieżne i wyreżyserowane z niezwykłą starannością. Do nich należą fotografie przedstawiające kinbaku, czyli sztukę krępowania sznurami.

Nobuyoshi Araki, Kinbaku

Celem kinbaku jest uzyskanie doznania erotycznego, ale jednocześnie także estetycznego. Wywodzi się ona z hojōjutsu - sztuki wiązania jeńca, która w okresie Tokugawa (epoce Edo, 1600-1867) wchodziła w skład osiemnastu umiejętności samuraja, a w późniejszych epokach wykorzystywana była również do zadawania tortur.

Nobuyoshi Araki, Kinbaku

Nagie lub obleczone w kimona ciała kobiet, ściśnięte linami układającymi się na ich skórze w fantazyjne wzory i sploty, to motyw powtarzający się w kilku cyklach fotograficznych Arakiego. Artysta buduje w nich przepełniony erotyką świat, którego częścią są pozostałości tradycyjnej kultury japońskiej. Przeplata je z obrazami nowoczesnego, zindustrializowanego miasta.

Na zdjęciach sznury krępujące ich bohaterki mają równocześnie wymiar erotyczny i estetyczny. Oplatając ciała budują piękne kompozycje, lecz jednocześnie zniewalają kobiety, wystawiając ich bezbronne ciała i uczucia na widok publiczny.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Adaptacja Japonek do obowiązujących wzorców kulturowych to głównym tematem fotografii Tomoko Sawady (ur. 1977). Pierwszy raz artystka poruszyła tę kwestię w projekcie „ID400” (1998-2001). W tym celu wykonała przy pomocy automatu do zdjęć tysiąc autoportretów w różnorodnych strojach, nakryciach głowy, uczesaniach i makijażach. Poprzez zmianę kostiumu odegrała różne tożsamości, reprezentowała kilkanaście styli życia.

Tomoko Sawada, Costume/OKAMI  Tomoko Sawada, Costume/SHOP_TENIN

Jeszcze bardziej kompleksowy portret Japonek stworzyła Tomoko Sawada w projekcie "Costume" (2003 r.), w którym wciela się w przedstawicielki kilku różnych zawodów. Staje się między innymi: sprzedawczynią warzyw układającą towar (yaoya), włościanką witającą gości w pięknym kimonie (okami); zakonnicą chrześcijańską oddaną modlitwie (shisuta); policjantkę podczas wykonywania obowiązków służbowych (fukei); ekspedientkę w sklepie odzieżowym (shop-tenin) oraz recepcjonistkę (uketsuke jō). 

Tomoko Sawada, Costume/FUKEI

Więcej prac artystki na jej stronie: www.e-sawa.com

 

wtorek, 20 sierpnia 2013

Większość osób choć trochę interesujących się współczesną sztuką zna nazwisko koreańskiego twórcy, pioniera instalacji wideo - Nam June Paika (1932-2006). Niewiele jednak słuszało o jego żonie, wybitnej japońskiej artystce Shigeko Kubocie (ur. 1937), której niektóre prace były preskursorska względem prac jej małżonka.

Shigeko Kubota, Vagina Painting

W historii sztuki zapisała się przede wszytskim jako autorka kontrowersyjnego performansu "Vagina Painting" (1965), który odbył się w ramach jednego z festiwali Fluxusu. Na białym papierze rozłożonym na podłodze malowała artystka pędzlem umieszczonym w bieliźnie tak, aby oglądający odnieśli wrażanie, że tworzy przy pomocy swojej waginy. Kubota użyła do tego czerwonej farby, która w tym kontekście przywodziła na myśl krew menstruacyjną1, co wywołało w widzach radykalne reakcje, w większości nieprzychylny odbiór dzieła.

Artystka w swoim wystąpieniu świadomie nawiązywała do akcji Nam June Paika pod tytułem „Zen for Head” (Wiesbaden 1962), który zastosował sok pomidorowy jako farbę, a pędzel zastąpiła mu jego głowa. Zaś pierwotną inspiracją dla obydwu performansów była zaczerpnięta ze Wschodnich kultur, czerwona kaligrafia.

„Vagina Painting” jest również odczytywana jako opozycyjna akcja artystyczna w stosunku do twórczości Yvesa Kleina, zwłaszcza jego „Anthropometries of the Blue Period” z 1960 roku, podczas którego artysta „malował” swoim charakterystycznym błękitem za pomocą nagich, kobiecych ciał.

Shigeko Kubota z Nam June Paikiem

Z nostalgii za Japonią (mieszkającej od 1964 roku w Stanach), powstała pierwsza prekursorska instalacja wideo Shigeko Kuboty – „Riverrun” (1972). Ukazywała ona czarno-białe ujęcia różnych rzek na pięciu telewizorach ustawionych jeden koło drugiego. Dodatkowo przed nimi znajdowała się fontanna soku pomarańczowego połączona z kamerą, która nagrywała widzów pijących ten napój, po czym przesyłała ich kolorowy obraz do szóstego monitora, stojącego obok pięciu wyświetlających widoki rzek.

W pracy tej Kubot wideo stało się częścią instalacji przestrzennej. Wykorzystanie go w tej formie, potraktowanie wideo jako rzeźby była niezwykle pionierskie, nawet względem twórczość Nam June Paika, uważanego za ojca tego rodzaju sztuki. Nikt wcześniej przed nią nie eksperymentował z wielokanałowymi instalacjami wideo, do tego połączonymi z innym tworzywem "nieartystycznym", takim jak wodą.



1 Krew menstruacyjna wzbudza odrazę i lęk, w szczególności u męskich odbiorców. O wykorzystaniu tej reakcji w sztuce więcej pisałam w artykule "Krwawy sznur. Kilka kontekstów cyklu fotograficznego „Bind”, który jest dostępny w publikacji:
Szpetne w Sztukach Pięknych. Brzydota, deformacja i ekspresja w sztuce nowoczesnej, red. Małgorzata Geron, Jerzy Malinowski, Wydawnictwo Libron, Kraków 2011



 

 
1 , 2